Piotr Cybułka

Kandydat do Rady Powiatu Wodzisławskiego

Piotr

Cybułka

lista 18 miejsce 1

Piotr Cybułka

O mnie

Mam 65 lat, jestem żonaty, mam troje dzieci i czworo wnucząt. Byłem dyrektorem Domu Kultury i Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Radlinie, radnym pierwszej Rady Miasta Radlina, wielokrotnie wybieranym na radnego Powiatu Wodzisławskiego, dwukrotnie kandydowałem na burmistrza Radlina; pełnię funkcję członka zarządu Stowarzyszenia Na Rzecz Obrony Praw Konsumenta i Obywatela „Pro Futuris”; nauczycielem, muzykiem, liderem zespołów „POZIOM 600” i „Kapela Wujka Idziego”, wykonawcą autorskich programów edukacyjnych z zakresu profilaktyki uzależnień i ekologii, twórcą i wieloletnim organizatorem Przeglądu Widowisk Bożonarodzeniowych „Radlińskie Betlejki” i Międzynarodowego Konkursu Plastycznego „DOM”.

Sprawozdanie 2010 - 2014

Trudno mieszkańcowi Radlina, jak i innych gmin powiatu śledzić, czym żyje powiat. Powiat, to radni powiatowi, zarząd powiatu ze starostą na czele, urzędnicy starostwa powiatowego oraz powiatowe instytucje: szkoły ponadgimnazjalne, szkolnictwo specjalne, szpitale, geodezja, komunikacja, drogi powiatowe, ostatnio paszporty i cały szereg instytucji pełniących funkcje socjalne. Powiat, to również, a dla mnie - przede wszystkim Wy, moi drodzy mieszkańcy.

Z woli wyborców Radlina od 1998 r. jestem Radnym Powiatu Wodzisławskiego. W ostatnich wyborach w 2010 roku uzyskałem czwarty wynik w powiecie, za co moim wyborcom jestem wdzięczny i jak zawsze zobowiązany. Nikomu, kto zwrócił się do mnie, nie odmawiałem kontaktu i nie wyliczałem własnego czasu. Pełnienie mandatu uważam za zaszczyt i społeczną służbę. W Radzie Powiatu złożyłem największą liczbę interpelacji i zapytań, dotyczących spraw mieszkańców Radlina, jak i całego powiatu. Przyszła pora by zdać Wam, Drodzy Wyborcy, zwięzłe i obejmujące najważniejsze sprawy poruszane przeze mnie w ostatnich czterech latach IV kadencji Rady Powiatu Wodzisławskiego program, co niniejszym czynię.

Moja działalność radnego powiatowego, moje interpelacje, zapytania i głosy w dyskusji podczas komisji i sesji dotyczyły istotnych spraw całego powiatu. Przedstawiam niektóre z nich.

Działalność pomiędzy kadencjami

Wprawdzie, przez ostatnie cztery lata nie byłem radnym powiatowym, jednak interesowałem się wieloma dziedzinami życia publicznego związanego z zadaniami powiatu, jednak głównym tematem moich dociekań były szpitale.

Ograniczanie dostępności do zagwarantowanej konstytucyjnie bezpłatnej opieki zdrowotnej

Zadłużenie szpitala w Wodzisławiu-Rydułtowach (na dzień 30 września 2018 r.) wynosi 45 mln. 464 tys. 599 zł., a zobowiązania wymagalne 12 mln. 895 tys. 690 zł.

Tradycyjnie, tematem który interesował mnie najbardziej, a dla mieszkańców jest bardzo ważny, to stan publicznej służby zdrowia, za którą powiat jest odpowiedzialny. Po połączeniu szpitali w Wodzisławiu i Rydułtowach w jeden organizm pod nazwą Powiatowy Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Rydułtowach i Wodzisławiu Śląskim z siedzibą w Wodzisławiu Śląskim nastąpiła tzw. restrukturyzacja, za którą kryje się z reguły likwidacja oddziałów, przychodni lub innych komórek organizacyjnych.

Największym skandalem minionej kadencji Rady Powiatu Wodzisławskiego (lata 2014 – 2018) jest likwidacja Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w Rydułtowach, jednego z najlepszych w południowej części województwa śląskiego, o rocznym kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia wynoszącym 8 mln. zł. rocznie! Dodatkowo, w skandalicznych okolicznościach pozbyto się zespołu doświadczonych lekarzy specjalistów, pozbywając tym samym lokalną społeczność ważnego pożytku publicznego.

Jaki jest tego finał? Lekarze znaleźli doskonałe warunki pracy w sąsiednich szpitalach, w Jastrzębiu Zdroju i Raciborzu, a pozostały personel pomocniczy w ilości ok. 50 osób został poza kontraktem, a jest nadal zatrudniony. Za lekarzami poszły pacjentki i wysoki kontrakt (za porody NFZ płaci „od ręki”).

Swoje stanowisko przedstawiłem na sesji Rady Powiatu Wodzisławskiego, o czym świadczą poniższe dokumenty:

Wystąpienie na sesji Rady Powiatu Wodzisławskiego w dniu 25/08/2016r.

Z zażenowaniem obserwuję pewien ciąg zdarzeń będących wyrazem krótkowzroczności samorządu powiatowego, braku wyobraźni i niestety ignorancji. Mówię o czymś, czym jeszcze jako radny zajmowałem się przez wiele lat, tzn. organizacją ochrony zdrowia w naszym powiecie.
Ten „chocholi taniec”, rozpoczął się już dość dawno, kiedy jeszcze szpital w Rydułtowach był przykładem dobrego zarządzania i wyśmienitych wyników finansowych. ( na wszystko są dokumenty finansowe). To właśnie wtedy, nasze „samorządowe orły” doszły do wniosku, że prowadzenie szpitala, to żaden problem, byle dyrektorem został „nasz człowiek”.

Kolejne decyzje były tylko coraz gorsze. Przypomnę, byłem jedynym radnym, który nie podzielał entuzjazmu i zadowolenia z połączenia szpitali w Wodzisławiu i w Rydułtowach twierdząc, że będzie to gwóźdź do trumny rydułtowskiego szpitala. Oczywiście, ówczesna rada postąpiła inaczej. Były kwiaty, zapewnienia i duma z podjętej niemal jednogłośnie decyzji. Na skutki tego „historycznego dzieła” nie trzeba było długo czekać; połączone szpitale wpadły w ogromne kłopoty finansowe, w prawdziwą spiralę zadłużenia.
Co w tej sytuacji robi samorząd powiatowy? - bezrefleksyjnie, bezkrytycznie nieodpowiedzialnie brnie w kierunku, z którego już za kilka tygodni nie będzie odwrotu, mianowicie w kierunku stopniowej, etapowej likwidacji rydułtowskiego szpitala; ze wszystkimi tego konsekwencjami, jak bezrobocie kilkuset osób, czy brak dostępu do świadczeń zdrowotnych pacjentów tego terenu.

Tu muszę przyznać, że pierwsze oznaki refleksyjności nastąpiły. Mianowice starosta Kamiński przyznał na czerwcowej sesji, że, cytuję z pamięci -”połączenie oddziałów było błędem i nie przyniosło spodziewanych wyników”.

I na nic się zdaje zaklinanie rzeczywistości przez dzisiejszą dyrekcję, która na prawo i lewo głosi, że nie zamierza zamykać szpitala. Jednak liczą się fakty, a fakty są takie, że oddziału ortopedii w Rydułtowach już nie ma, a za niedługo nie będzie oddziału położniczego i ginekologicznego.
A tak na marginesie – ile mamy placówek publicznych, których renoma i wysoki poziom świadczeń wybiega daleko poza granice naszego powiatu? Niewiele! Jednym z nich jest oddział położniczy w Rydułtowach.

Jak Państwo wiecie, od dłuższego czasu zajmuję się zagadnieniami finansowymi służby zdrowia i jest dla mnie oczywiste, że likwidacja położnictwa, a co za tym idzie oddziału noworodków, oznacza wkrótce likwidację całego szpitala. Ponieważ wkład finansowy tych oddziałów do całości budżetu szpitala jest na tyle duży, aby reszta szpitala mogła działać samodzielnie.

Nie przypadkowo przytoczyłem fakty z niedalekiej przeszłości, tę swoista „drogę hańby”, ponieważ protestowałem przy każdej nieodpowiedzialnej decyzji dotyczącej powiatowej służby zdrowia i po latach okazywało się, że miałem całkowitą rację. Moich obaw nie chcę sprowadzać do jednego oddziału, ale wytworzyła się taka specyficzna sytuacja, że to, co stanie się z oddziałem położnictwa, ginekologi i noworodków w szpitalu w Rydułtowach, zadecyduje o losach całej placówki.

Ktoś powie, że oddziały takie mamy dwa. Wystarczy nam tylko jeden. Jako były radny i mieszkaniec powiatu odpowiadam – nie! Bo jeżeli w Rydułtowach odbyło się w 2015 roku niemal 1300 porodów, a w Wodzisławiu niecałe 600, to oczywiste jest, że same pacjentki wskazały, który oddział dominuje, gdzie pracują fachowcy z wieloletnim doświadczeniem.
Przypomnę, że na dzisiaj nie ma innego kryterium oceny oddziału położniczego, jak tylko ilość porodów. Jest to procedura nielimitowana przez NFZ i tylko od jakości pracy oddziału zależy, czy pacjentka wybierze ten, czy inny odział, i czy w ślad za tym, NFZ przekaże środki finansowe.
Ciekawi mnie, jakimi kryteriami kieruje się obecna dyrekcja w zamiarze likwidacji rydułtowskich oddziałów, skoro nie są to kryteria ani ekonomiczne, ani jakościowe?

Czy chcecie się Państwo wpisać w ten, wyżej przytoczony ciąg złych decyzji, po których możemy jedynie sobie powiedzieć - „mądry Polak po szkodzie...” ?

A co na to rydułtowscy radni? Jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie? Na waszych oczach próbuje się wam, mieszkańcom Rydułtów i okolicznych gmin zabrać coś, co funkcjonuje niemal od 130 lat! Coś, co przetrwało powstania, dwie światowe wojny, komunę, tzw. transformację ustrojową, a obecnie, ma się poddać likwidacji? Ma się ten historyczny dorobek zniszczyć?

Czytam w tygodniku „Nowiny Wodzisławskie”, jak dyrekcja mówi - to nie my, to lekarze z Rydułtów złożyli wypowiedzenia... Nie bądźmy naiwni, to jest małe środowisko. Wiem, że są to ludzie pracujący po kilkadziesiąt lat. Niektórzy z nich mają zaledwie kilka lat do emerytury i chcieliby pracować do ostatnich dni na obecnych stanowiskach pracy. To dyrekcja musi odpowiedzieć na pytanie – co się stało, co doprowadziło tych ludzi do tak skrajnej determinacji i desperackiego kroku?

O ile wiem, rada powiatu, zarząd, starosta, okoliczne samorządy dostały pisma od personelu rydułtowskiego oddziału wskazujące gdzie leży problem i kto za nimi stoi. Odpowiedź ze strony dyrekcji na łamach prasy pozostawia wiele do życzenia i nie będę ich komentował...

Ten, kto interesował się powiatową służbą zdrowia wie, jak systematycznie, przez wiele lat był degradowany oddział ginekologii w Wodzisławiu, jak kadrowo rozsypał się cały zespół lekarski. Problem zbagatelizowano. Czy aby za zaistniałą wówczas sytuację personalnie odpowiedzialny był ordynator tego oddziału? Czyżby teraz, ta sama osoba, jako dyrektor d/s lecznictwa, robi to samo z rydułtowskim oddziałem? Przypadek? Ktoś powie, że wchodzę zbyt daleko w kwestie personalne. Odpowiadam – tak, decyzją stoją konkretni ludzie, a mnie za bardzo leży na sercu dobro rydułtowskiego szpitala, by ukrywać fakty.
Przywołany przez mnie wątek, pomimo iż słabo znany, jest jednym z najważniejszych w całej sprawie, konfliktu pomiędzy ginekologami z Rydułtów a dyrekcją szpitala”. To, co do tej pory powiedziałem, a także dokumenty jakie od pewnego czasu krążą pomiędzy radą, starostą, szpitalem, dyrekcją, a także samorządami lokalnymi, o których informują lokalne media, nie pozwolą wam, szanowni radni - „ja przecież nic nie wiedziałem...”

Wiecie już bardzo dużo, zapewne jeszcze nie wszystko, podobnie jak i ja nie znacie zakulisowych rozgrywek, kto za kim stoi... Przyszedł jednak czas decyzji. Widać gołym okiem, że obecna dyrekcja sobie nie radzi. Od czasu, kiedy się pojawiła, mamy ciągłe nienapięcia, niepewność jutra, stres załogi, chaos. Można by rzec, że dyrekcja nie zarządza szpitalem, a zarządza strachem i niepewnością jutra kilkudziesięciu pracowników. Nie tak powinna wyglądać praca kierownictwa publicznej placówki służby zdrowia.

Pragnę was przestrzec, abyście po jakimś czasie, nie byli postrzegani jako grabarze rydułtowskiego szpitala. By w przyszłości wasi wyborcy nie powiedzieli wam, że do tej symbolicznej trumny, każdy z was wbił swojego gwoździa.

Niezależnie od wszystkich wyżej przytoczonych argumentów i faktów, w świetle ogólnopolskich planów dotyczących likwidacji w przyszłym roku NFZ, a co za tym idzie, zmiany sposobu finansowania oddziałów, likwidacja jakiegokolwiek oddziału szpitalnego byłaby czystą głupotą i brakiem wyobraźni, ponieważ pieniądze będą przekazywane na istniejące oddziały – jeżeli nie będzie oddziałów nie będzie pieniędzy!

Jaki - moim zdaniem - może być scenariusz zdarzeń:
  • po konkursie, dyrekcja czując się mocna usztywni swoje stanowisko,
  • lekarze nie wycofają wypowiedzeń,
  • dyrekcja będzie zwodzić radę oraz starostwo, że szuka nowych lekarzy,
  • po jakimś czasie zgłosi, że wobec braku możliwości pozyskania nowych pracowników, będzie zmuszona zamknąć oddział,
  • w pierwszym rzucie około 60 osób straci pracę, głównie położne i pielęgniarki ,
  • brak wpływów finansowych z powodu zamknięcia powyższych oddziałów dramatycznie pogorszy kondycję finansową całego szpitala,
  • konieczność zamykania innych oddziałów, a w konsekwencji całego szpitala.
Propozycje wyjścia z impasu:
  1. Zmiana dyrekcji, a co za tym idzie, całkowita zmiana koncepcji funkcjonowania obu szpitali.
  2. Konstruktywna rozmowa z lekarzami, z Rydułtów. Czy nam się podoba czy nie, to na dzisiaj, oni są kluczem do rozwiązania problemu, a w szczególności osoba wieloletniego ordynatora dr Rutkowskiego.
  3. Zapewnienie całego personelu o woli utrzymania szpitala z wszystkimi obecnymi oddziałami w Rydułtowach, celem uspokojenia napiętej sytuacji.
Dziękuję za uwagę.

P.S.
  1. Na to wystąpienie na sesji, w obecności wszystkich radnych, przewodniczącego rady, starosty i zarządu nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Dyrekcja szpitala również nie zajęła stanowiska. Tekst wystąpienia przesłałem do burmistrzów i rad miejskich Pszowa, Radlina i Rydułtów; w protokołach z sesji tych rad z tamtego czasu nie ma choćby najdrobniejszej wzmianki. Zadzwoniła do mnie jedynie Pani Kornelia Newy Burmistrz Rydułtów, która przyznała, że mam wiele racji... Tekst ten wysłałem również do lokalnych mediów – odzewu nie było...
  2. Roczny kontrakt Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w Rydułtowach wynosił 8 mln. zł (!), a przejął go głównie szpital w Jastrzębiu Zdroju, a nieco mniej szpital w Raciborzu...
  3. Zadłużenie szpitala w Wodzisławiu-Rydułtowach na dzień 30 września 2018 r. osiągnęło kwotę 45 464 599,00 zł, w tym zobowiązania wymagalne 12 895 690,00 zł.

Sprawozdanie ściśle tajne

Rada Powiatu wodzisławskiego na sesji w dniu 22 czerwca 2017 roku zatwierdziła roczne sprawozdanie finansowe PP ZOZ Rydułtowach i w Wodzisławiu z siedzibą w Wodzisławiu Śląskim za rok obrotowy 2016.

Co to znaczy? Znaczy to tyle, że mamy coś do ukrycia. Jest zastrzeżona wiedza tylko dla radnych. Radni głosują niemal jednomyślnie (20 radnych - za, 1- się wstrzymał, 4 - nie brało udziału w głosowaniu).
Zadałem radnym pytanie, dlaczego tego sprawozdania nie ma na stronie internetowej szpitala? Dla mieszkańców powiatu to bardzo ważna informacja, zwłaszcza w sytuacji, gdy pani dyrektor złożyła rezygnację. Wcześniej ogłosiła siedem konkursów na świadczenia medyczne, a jeszcze wcześniej zamknęła kilka oddziałów, wbijając kolejny gwóźdź do trumny szpitala w Rydułtowach.

Z mównicy powiedziałem, że ochrona zdrowia dla 160 tys. mieszkańców powiatu, to jedna z najistotniejszych dziedzin życia społecznego. To, co się dzieje z powiatową służbą zdrowia jest bardzo ważne, i że jest obszarem szczególnego znaczenia i zainteresowania świadomych mieszkańców, dających temu wyraz chociażby w komentarzach pod licznymi artykułami prasowymi. Wreszcie, dotyczy wiedzy, kto, gdzie i jak nas będzie leczył. To my płacimy składki na NFZ i z tego względu powinniśmy być należycie poinformowani.

Pan Eugeniusz Wala - Przewodniczący Rady Powiatu odmówił mi podania publicznie danych zawartych w rocznym sprawozdaniu finansowym przeprowadzonym przez biegłego rewidenta. Nie zostały wymienione jakiekolwiek dane, liczby: zysk, strata, środki wymagalne natychmiastowe itp. Odesłał mnie do procedury zwanej dostępem do informacji publicznej. Nie potrafiłem zadać konkretnych pytań dotyczących stanu finansowego szpitala, bo ich nie znam, nie znam źródła wiedzy – nie znam sprawozdania.

Dlaczego, ten dokument jest tajemną wiedzą, przeznaczoną tylko dla radnych? Dlaczego powiatowej władzy tak bardzo zależy, by dane finansowe szpitala ukrywać przed tymi, którzy ich wybrali przez najbliższe dwa, trzy tygodnie?

Podmiot utrzymujący się ze środków publicznych, do którego obywatel zwróci się z zapytaniem w ramach dostępu do informacji publicznej, jest ustawowo zobowiązany do jej udzielenia w terminie 14 dni. Na marginesie

Dyrekcja i służby administracyjne PP ZOZ w Wodzisławiu Śl. są tak zapracowane i tak nisko pochylają się nad restrukturyzacją i ratowaniem szpitala, że w dniu 22 czerwca na internetowej stronie BIP, czyli Biuletynu Informacji Publicznej, w szpitalu w Rydułtowach ordynatorem ginekologii i porodówki jest dr Rutkowski, a chirurgią nadal kieruje ś.p. Stanisław Małecki...

Piotr Cybułka

Mój program dla Powiatu Wodzisławskiego